niedziela, 17 października 2010

Siedzi we mnie.

Mógłbym marznąć w twych dłoniach
i tulić się do słowa.

Do słowa się tulić co roznieca żar
wypala wszystko co w zasięgu fal

Marznąć i chłonąć wszystko co powiesz
spijać je łapczywie z Twoich warg.

Muśnięciem ręki po delikatnej skórze
jak jedwab ciągnącej się po stopy,
ogrzałbym i Ciebie i nas.

Często bywa, że ludzie choć na wyciągnięcie dłoni,
podobni są tym, do których można tylko zadzwonić...

Pani, która rozniecasz żar i nie dajesz się spalić do końca,
Wspomnij na swych ślepych wyznawców
i pozwól przetrwać ten pożar.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga