poniedziałek, 17 października 2011

Wszystko mija.

Chodzi głównie o zawirowania, niewyjaśnione sytuacje, stany uniesienia, kryzysy.
Nie wiem czy to co teraz przeżywam można nazwać kryzysem i wypadałoby się nad tym głęboko zastanowić, żeby nie przedobrzyć w doborze słów i emocji.
Moja bezsilność na tym gruncie mnie przeraża. Kiedyś mówiłem: zostanę aktorem, nie ma bata. Na pewno tak będzie, nie widzę innego zawodu etc. A teraz?
Ludzie mają to do siebie, że szybko się zniechęcają do sprawy, kiedy nie są w niej zauważalni, nie idzie im (przez pewien czas), nie są w formie innymi słowy. Posługiwanie się liczbą mnogą daje mi komfort tego, że nie muszę się przyznawać do tego, że sam tak mam. Chociaż co poniektórzy domyślili się tego bez ostatniego zdania.

20-stka zbliża się wielkimi krokami jak Tomcio Paluch w tych "siedmiomilowych butach" i być może to przez to takie przemyślenia. Jeszcze wielu tutaj nie zawarłem m.in. dlatego, że nie są do opublicznienia.

Z nowości:

Spektakl "Wianki" z częściowo nową obsadą, 19.10.2011 r. czyli już w tą środę w Ratuszu Bielany! Wstęp oczywiście wolny. Zapraszam w imieniu zespołu. Rock'n'roll!

Od wtorku robię CAE. Na wiosnę certyfikat i życie stanie się prostsze! Zacznę zarabiać grube miliony! A g... prawda...

I to poniżej napisane podczas wykładów z T.G. ... sam byłem zaskoczony.



Unosić i podważać, kreślić słowami to
o czym inni mogą jedynie mieć pojęcie
Mieć nadzieję i dzielić się nią z resztą.
Chciałbym być poetą
takim nie od dzisiaj i nie na dziś.
Chciałbym być poetą wieczornym
do mocnej czarnej kawy.
Chciałbym być poetą do stłuczonej szklanki,
niedopalonego papierosa
i dymu, który przysłania płuca.
Unosić błahe do rangi ważnych,
Podważać tych, których nie da się podważyć.
Malować homeryckie pejzaże
nasączone elokwentnym gównem.
Mam nadzieję, że mnie nie dotkniesz,
ominiesz szerokim łukiem jak trędowatego,
że już nie zapalę i nie usnę więcej w krześle
przy tej czarnej kawie, która nie okazała się mocna.
Można inaczej, ale po co.
Chciałbym pozostać poetą.

Pozdrawiam z malowniczego nowego pokoju na równie malowniczym Bemowie. :)

piątek, 26 sierpnia 2011

Czas przerwać zmowę milczenia.

Z góry przepraszam za pustki. Nie pamiętam już kiedy ostatnio tutaj byłem, ale widzę, że ktoś regularnie ten blog odwiedza. Cieszę się z jednej strony, z drugiej czuję się zakłopotany i jest mi głupio, że nie prowadzę go regularnie.

Przed tym postem (a było to kilka miesięcy temu) stanąłem przed pytaniem: kto to czyta i po cholerę to czyta?
Następne pytanie (logicznie): czy to ma jakiś sens, a jeżeli ma to jaki?

Infantylne pytania, prawda? Typowe. Typical. Olać je tak naprawdę.
Cieszę się, że czytelnicy ciągle trwają i teraz będę  bardziej systematyczny - niekoniecznie regularny. Nierówności przecież są naturalne.


środa, 8 czerwca 2011

Wyjazdy.

Szedł duch z brzaskiem między palcami,
kiedy przewracałem ostatnie jego kartki.
Kiedy patrzeć jeszcze mogłem, spojrzałem,
ale nie widziałem tego co było, tylko to co będzie.
Jaśniało powoli mi w głowie i w oczach,
mimo że nic nie widziałem...
Zawieszony gdzieś wśród kół dudniących
o potoki kamieni, uciekłem, bo było zbyt bezpiecznie.
Ale horyzont mnie gonił, mimo że biegłem
i dusił mnie pytaniem: kim jesteś...?
Kilka dźwięków jeszcze nim oczy mi umarły.
Hymn niedozwolonych wspomnień, obrazów,
gdzieś w głowie, co dzień, nowych się obija.
Szedł duch z brzaskiem już za szybą
i odbijali się od niej świetlną czkawką.

Nazwij mnie.

Nocą to ja śpię! - powiedziałbym kiedyś,
ale pewne rzeczy się zmieniają, jak pory roku.
Teraz nie sen a noc jest mi potrzebna.
Odpoczywam w ciszy księżyca i nasłuchuje...
Wczoraj bombowce przeleciały mi tuż nad głową,
zrzuciły balast i pogrążyły moje miasto w toni.
Jak dobrze, że są jeszcze kolory,
których nie da się wymazać.
Strzelanina trwała góra jedną, może trzy do wpół do.
Nie mogłem spać tak było pięknie.
Kula trafiła gdzieś bliżej niż ostatnio,
głupi ludzie się nie podstawiają, a przecież to zaszczyt
umrzeć w czasie burzy. Jeden na milion.
Oni wolą siedzieć w domu, przemarzyć ten czas,
czuwać nad swoim strachem, dbać o niego
jak o kufer z rzeczami po dziadku,
którego i tak nigdy nie otworzą.
Cudownie tak wzdychać spokojnie
Kiedy na górze się wszystko kotłuje...

środa, 25 maja 2011

Ptaki


Dowiedziałem się dzisiaj, że z lotu ptaków
można wywróżyć pomyślność lub biedę.
Moje ptaki latają nisko, zanurzają się w toń
bajki i łowią widziane przez wszystkich krasnale.
Ale... nagle podrywają lot i znów są ponad gwiazdami,
bez uprzedzeń do tego co się działo i co się stanie.
Pływające w teraz, nigdy by nie lądowały
na chłodnej, nieprzyjaznej ziemi,
bo przecież nie ona rodzi ptaki – tylko my.
Pierwsze dzieci bezpowrotnie gubione.
Pierwsi rodzice dzieci zapomnianych.
Wyrodni rodzice czasem pamiętają,
ale nic z tym nie robią, bo życie... bo ciężko...
Ale ty pamiętasz, prawda?

czwartek, 7 kwietnia 2011

Face. Palm.

Bo my lubimy kolorować, nadawać znaczenie, snuć bajki i legendy, lubimy dramatyzować, robić z siebie bohaterów, czasem przeciwnie, lubimy się nakręcać, stwarzać pozory, czepiać się, wierzyć w to co uznamy za prawdziwe, wierzyć w to co sami mówimy, lubimy mieć własne zdanie, mieć rację. Lubimy się śmiać, prowokować, doprowadzać do płaczu, do zgrzytania zębów, szewskiej pasji, lubimy wiedzieć, że lepsze światło łapiemy, że w porównaniu z kimś to ja..., lubimy robić z siebie debili, hipokryzję lubimy, lubimy się drzeć, szamotać z własnymi myślami, lubimy mieć wyrzuty sumienia i obracać kota ogonem, lubimy wiedzieć, że inni myślą tak jak ja, lubimy się obrażać, łapać za słówka, mięć zawsze rację. Lubimy świat, który stwarzamy, wszystkie zmyślone historie, lubimy mieć w kimś oparcie, lubimy wiedzieć, że robimy dobrze. Lubimy wierzyć, że mieliśmy rację, lubimy gdy nas chwalą, lubimy gdy mobilizują, gdy mówią coś dobrego, lubimy gdy z rzadka nie mija się to z prawdą, lubimy wygrywać i dawać łupnia, lubimy zgnoić, uderzyć, czasami się wyżyć, lubimy gdy płaczą, lubimy czuć się lepsi, lubimy mieć cel i słuszną sprawę, lubimy nasze ideały. Lubimy czuć się ważni.

Lubimy często rzeczy, których lubić nie powinniśmy, a tylko przez egoizm i dobre mniemanie o sobie mamy do nich taki a nie inny stosunek. Warto się czasem opamiętać, zatrzymać się, spojrzeć w okół siebie, ogarnąć kto jest kim, a kiedy uznasz, że nic się nie zmieniło - wrócić do tego co się lubiło. Nie musi tak to wyglądać, ale niestety. Pewnie patosem znowu zajeżdża, co? I gdzie tu ja?
Ano tu. Powiem więcej, zawsze tu byłem. Z małej chmury duży deszcz. A gdzie Ty?

wtorek, 29 marca 2011

Podsumowanie do tej pory.

Tak jak obiecałem po dzisiejszej gali odebrania nagród napiszę pokrótce co nastąpiło po sobie w przeciągu kilku tygodni. Same wyniki pracy naszej - zespołowej - tu zamieszczę, gdyż mówią same za siebie. :)

GRAND PRIX Festiwalu ASTERIADA 2011 - Teatr PARK MDK BIELANY

GRAND PRIX Grochowskich Spotkań Teatralnych NA ROGATKACH.
w tym dostał nasz zespół trzy indywidualne nagrody aktorskie:
Zuzia, Sławek i ja. :)

Jak na razie to tyle. Był jeszcze po drodze casting do reklamy mieszanki wedlowskiej i casting do filmu o powstaniu warszawskim, na który jeszcze idę 5 kwietnia.

W planach:
Czwartek - jeszcze raz dajemy występ na tak zwanym SOFie - kolejny festiwal.
9 kwietnia - jedziemy do Piaseczna na - jak to powiedział pan Staszek - bardzo ważny festiwal i tam musimy pokazać klasę :)

Jak widzicie dużo się u mnie dzieje. Gdzie czas dla siebie? Dla siebie miałem czas przed tym jak wyjechałem do Warszawy 18 lat w przybliżeniu. Chcę się nim dzielić z innymi.
A co ze studiami? Studiuję i mam się tam dobrze, dobrze mi idzie. Praca roczna w trakcie pisania i nawet myślę, że dam radę. :)

Dziękuję wszystkim życzliwym a szczególnie Tobie Weroniko, za Twoje "trzymane kciuki" i wysyłane myśli. Za to, że czuję i wiem, że jesteś. :*

Archiwum bloga