Ciocia Wikipedia.
Co to znaczy "zewnętrznym przejawem wartości jest obserwowalne zachowanie"?
Mamy katolicką rodzinę, w której urodziło się cudowne dziecko (każde dziecko jest cudowne). To dziecko mimo tego, że nie bardzo go obchodziło, gdzie pojedzie za chwilę, bo nie ogarnia za bardzo na początku wszystkich tych kształtów i barw, zostaje zabierane przez rodziców do kościółka. W wózeczku. Jak dziecko dojrzewa chodzi już o własnych nóżkach do kościółka, za rączkę z mamusią i tatusiem, taka rodzinna tradycja. Przychodzi czas pierwszej komunii. Dziecko zostaje uroczyście włączone w poczet wielkiej rodziny jaką są katolicy. Etap formacji w wierze odpowiedniej dla rodziny, w której się dziecko (mam nadzieję) nie przez przypadek znalazło odbywa się za pomocą mechanizmów wpajania wartości wiążącej się z tą właśnie religią.
Te wartości w późniejszych etapach powodują zespół zachowań przez nie warunkowanych. Nie tylko zachowań! Najpierw są myśli.
Takie dziecko, później kiedy dorośnie i będzie praktykowało to co wpajała mu subtelnie rodzina, ale nie tylko, będzie starało się myśleć nad tym co oferuje mu świat - ten prawdziwy, nie bezpieczna przystań dom - pod kątem: dobre, złe. Czyli zacznie się zastanawiać! Zacznie myśleć.
I to by był sukces rodziców, ale i Boga.
Ale to są wartości wpajane. Ale co określa wartość człowieka?
Jak w poprzednim poście: inni?
Chyba nie. Wartości przejawiają się poprzez zachowania zewnętrzne, tak? Czyli zachowania zewnętrzne określają wartość człowieka.
Okej. Skoro tak, to co z błędną interpretacją "zachowań człowieka"? Czasami bywa tak, że trafiamy z naszą oceną jak łysy warkoczem o kant kuli - tak w jedną (pozytywną) jak i drugą (negatywną stronę).
Więc ile jesteśmy warci skoro nie jesteśmy pewni na 100% tego co mówią o nas inni?
Jeśli uwierzę w to co inni mówią o mnie, jak o mnie myślą, zostanę człowiekiem stworzonym przez tych innych. A ja lubię decydować o wszystkim co związane ze mną. Oddanie na tym polu inicjatywy innym byłoby porównywalne do zaproszenia Rosji na terytorium Polski w charakterze protektora... Niechętnie myślimy o oddaniu niezależności, ale łatwo ją oddajemy niestety.
Czy kilka zachowań może zmienić wartość danego człowieka? Tak mi się pomyślało, że ta wartość nie jest jednowymiarowa i podejrzewam, że to właśnie dlatego tak trudno o tym mówić.
Co do pytania: nie wiem. Ja o sobie zmieniłem zdanie. Na gorsze. Ale na lepsze mi to wyszło.
Mam więcej rezerwy do wszystkiego co mówię, co robię. Jak odbudować o sobie zdanie? Zacząć porządkować porozpierdzielane wartości. Zacząć budować z nich jedną całość.
Zacząć budować z nich jedną całość. Zacznij budować z nich jedną całość. Zaczynam budować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz